DOBRO DZIECKA

22 listopada 2013 Sąd Okręgowy w Gdańsku II Wydział Cywilny Rodzinny rozważał mój 3 już wniosek o przeniesienie 4 letniego synka pod moją stałą opiekę. dobro dzieckaRozpatrywano też wniosek mamy Alka o wstrzymanie zabezpieczenia moich z synkiem kontaktów do których i tak nie dopuszcza ona od 2 lat. Sąd przesłuchał kuratorów nadzorujących moje kontakty z synem. Dla przedstawienia całości obrazu dodam, że nadzór ten jak do tej pory polegał na umawianych z wyprzedzeniem wizytach w miejscu zamieszkania Alka (nie było innej możliwości, bo mama Alka wyłącza domofon, a jeśli wyjątkowo jest włączony, nikt go nie podnosi; zdarzyło się i tak, że domofon został podniesiony, a męski głos powiedział że Alka i jego mamy nie ma w domu) i spisywaniu twierdzeń jego mamy oraz obserwacji zachowań mojego synka. Z samym Alkiem nikt nie rozmawia bo… kuratorzy nie są psychologami dziecięcymi! Mama Alka nie ukrywa przed kuratorami, że stale uniemożliwia moje z synkiem spotkania i otwarcie twierdzi, że nie zamierza zmienić swojego postępowania. Po takiej wizycie kurator czasem dzwoni do mnie (częściej ja do niej), pyta czy byłem w terminie pod domem Alka, mówi mi jak się synek zachowywał (dobre i to, wiem przynajmniej że żyje). Potem raz na 2 tygodnie pisze do sądu sprawozdanie opisujące przebieg wizyty oraz informację że synka nie widziałem i że nadzór należy kontynuować. Kuratorzy nie mają dostępu do akt sprawy a wszelkie dokumenty sądowe poznają na mojej stronie internetowej!

Wysoki Sąd usłyszał, że mama Alka dalej nie zamierza się stawiać na żadne rozprawy „ze względów zdrowotnych” (jak od 6 miesięcy). Od kuratorów Sąd usłyszał, że mama Alka nie jest zdolna do ŻADNYCH kompromisów w kwestii wznowienia moich kontaktów z synkiem. Usłyszał, że sąsiedzi często słyszą awantury w miejscu zamieszkania Alka, krzyki i płacz dziecka. Usłyszał, że sąsiedzi boją się mówić co się w tym mieszkaniu dzieje, boją się agresywnych zachowań mamy Alka i jej partnera, zachowań których już doświadczyli (m. in. donosy na policję i urzędu skarbowego). Usłyszał, że w ciągu 6 miesięcy zamieszkiwania w tym miejscu Alka z mamą i nowym tatą nikt z sąsiadów dziecka nie widział a niektórzy jedynie słyszeli jego płacz (część w ogóle nie wiedziała że mieszka tam jakieś dziecko). Usłyszał, że według sąsiadów mama Alka ma zaburzenia psychiczne i jest „agresywną aktorką”. Usłyszał, że dziecko nie chodzi do przedszkola od 6 miesięcy i nikt nie wie dlaczego. Usłyszał, że mama Alka twierdziła że syn świetnie zaadaptował się w przedszkolu i chętnie tam uczęszcza, a zeznania przedszkolanki pokazują dokładnie odwrotny obraz. Usłyszał, że kuratorzy nie mogli się skontaktować z Alkiem i jego mamą przez prawie 2 miesiące ani osobiście ani telefonicznie. Usłyszał, że mama Alka twierdzi, że w żadnym wypadku nie wpaja dziecku lęku przed tatą, a także, że Alek jest W OBECNOŚCI KURATORA uczony przez mamę lęku przed rodzonym tatą. Usłyszał, że gdy w trakcie zabawy przy kuratorze Alek powiedział, że kotek jest zły, mama wyjaśniła mu że kotek jest dobry i zapytała: a kto jest zły, na co mój synek Z UŚMIECHEM odparł „zły Filip”. Usłyszał, że Alek mówił o mnie tata jeszcze w lipcu tego roku a miesiąc później zaczął nazywać mnie „złym panem który bije” („sam z siebie”, choć nie miał ze mną wtedy już od 18 miesięcy kontaktu). Usłyszał, że mój synek teraz nazywa tatą konkubenta mamy a ja jestem jedynie „złym panem” lub „złym Filipem”. Usłyszał, że mój 4 letni synek chodzi po mieszkaniu z krzyżem w rękach i modli się: „Panie Boże nie pozwól aby zły Filip mnie skrzywdził”!!!

Usłyszał także, że ogólnie sytuacja bytowa dziecka jest dobra: ma własny pokój, ma ubrania i jedzenie, jest dobrze nastawiony do swojej nowo narodzonej przyrodniej siostry, mama w obecności kuratorów jest dla Alka dobra, miła i opiekuńcza. Co za zaskoczenie!

Ode mnie Sąd usłyszał, że oskarżenie mnie przez matkę Alka o rzekome pobicie przeze mnie i 5 nieznanych sprawców dnia 6 września mojego synka, jego mamy (w 9 miesiącu ciąży) i babci zostało oddalone a sprawa umorzona przez prokuraturę po przesłuchaniu bardzo licznych świadków i powołaniu biegłych z zakresu medycyny sądowej. Ponadto Sąd miał wiedzę, że mój synek jest kompletnie zdewastowany psychicznie przez działania własnej matki o czym zeznawała w lipcu jego przedszkolanka (wnioskowana na świadka przez jego mamę).

Sąd wiedział z zeznań biegłych RODK, że mama stosuje wobec dziecka PRZEMOC EMOCJONALNĄ. Sąd znał także opinię psychologa wezwanego do przedszkola przez zaniepokojony zachowaniami Alka personel. Sąd miał też wiedzę o opinii RODK w Gdańsku gdzie wyraźnie zespół biegłych psychologów dziecięcych stwierdza:

„Informacje dotyczące funkcjonowania małoletniego w przedszkolu są faktycznie bardzo niepokojące. Sporządzona na prośbę matki opinia opisująca funkcjonowanie dziecka w przedszkolu ujawnia zachowania świadczące o wyraźnych zaburzeniach w funkcjonowaniu społecznym i emocjonalnym rozwoju chłopca. (…) analizując całość materiału z badania (akta sprawy, dane z wywiadu) można stwierdzić, iż zachowanie matki jest wysoce niepokojące. Wskazuje ono bądź na świadome manipulowanie informacjami (co drastycznie obniża jej wiarygodność także w kontekście zarzutów czynionych wobec ojca) bądź na zaburzenia w percepcji i obiektywnej ocenie sytuacji. W takim przypadku należałoby rozważyć przekazanie małoletniego pod bezpośrednią opiekę ojca – zwłaszcza, jeżeli matka w dalszym ciągu nie będzie respektować prawa dziecka do spotkań z ojcem i dziadkami, mimo braku obiektywnych przeciwwskazań do wznowienia tych kontaktów. (…) Analiza akt sprawy wskazuje, iż obecna sytuacja chłopca jest wysoce niepokojąca.”

Niezawisły Sąd mając wiedzę o tych faktach i po tym co usłyszał na rozprawie…odrzucił zarówno mój wniosek o przeniesienie Alka do mnie jak i wniosek mamy Alka o uchylenie zabezpieczenia moich z synkiem kontaktów. Co za wyważony werdykt – Bogu świeczkę i Diabłu ogarek, a właściwie każdej ze stron figa z makiem. Sąd nie podał uzasadnienia swojej decyzji – sformułuje je na piśmie w późniejszym terminie! Czyli tak jak jest od 2 lat jest dobrze – a poza tym wg Sądu mam jeszcze inne możliwości wyegzekwowania kontaktów (chodzi pewnie o grzywnę, której sprawa toczy się już 2,5 roku i końca nie widać). Ja mam nadal chodzić od 2 do 3 razy w tygodniu do Alka żeby pocałować domofon, kurator nadal ma chodzić co 2 tygodnie i pytać mamę Alka czy może łaskawie pozwoliła spotkać mi się z dzieckiem! Jest super, jest super, więc o co mi chodzi?!

Na koniec Pani Sędzia „pogroziła paluszkiem” mamie Alka, prosząc jej adwokata aby przekazał sugestię sądu, żeby lepiej szanowała prawo dziecka i ojca do kontaktów! Zgroza – mama Alka na pewno się przestraszy i zacznie respektować prawo które łamie za wiedzą i niemym przyzwoleniem sądu i to całkowicie bezkarnie od 2 lat! Ja bym się przestraszył bo to już drugie w ciągu 2 lat tego typu ustne ostrzeżenie sądu w reakcji na łamanie jego własnych postanowień! Za trzecim razem sąd najpewniej się obrazi i przestanie się odzywać do mamy Alka, co będzie dla niej straszną i dotkliwą nauczką i karą!

Wnosząc po tym co usłyszałem na rozprawie, „dobro dziecka” w odczuciu TEGO SĄDU sprowadza się jedynie do zapewnienia jedzenia, ubrania i własnego pokoju do spania. Co prawda jawnie i to w obecności kuratora odbywa się gwałt na psychice mojego synka któremu wmawia się, że ma innego tatę a ten rodzony tata to „zły Filip”, odpowiednik czarnej wołgi z lat komuny, ktoś wzbudzający lęk, zmora z najgorszych koszmarów. Co prawda nie wiadomo co dzieje się z Alkiem w mieszkaniu (czy „tylko” wrzeszczy się na niego czy też się go bije), co prawda nikt z sąsiadów nie widuje dziecka, co prawda sąsiedzi twierdzą, że mama Alka to agresywna i niezrównoważona aktorka ale przecież zapewnia dziecku jedzenie, picie i mieszkanie, a nawet je przytula, więc jest OK! Skrzywiona psychika Alka jest nieważna bo przecież jej nie widać!

Oczywiście zaskarżę to postanowienie ale widać wyraźnie, że to nic nie zmieni. Cokolwiek zrobiłaby matka dziecku – jest to dla niego dobre. A tata przerażony skalą zniszczenia własnego dziecka i biegli psychologowie dziecięcy z RODK… zapewne przesadzają. Jaka tam psychika, emocje, osobowość, przecież tego nie da się dotknąć, obejrzeć, pomierzyć, sfotografować i załączyć do sprawy jako dowód obrazkowy, więc to jakieś banialuki. Przecież okaleczona psychika dziecka nie krwawi…

Najlepiej więc na stałe wyeliminować ojca z życia dziecka, niech płaci alimenty i się od syna odczepi. A najlepiej niech facet zrobi sobie drugie dziecko, w końcu ma z kim – same plusy: lżej mu będzie bo się czymś zajmie, z braku czasu przestanie zawracać Sądowi gitarę pismami i wnioskami, no i jeszcze przy okazji wzrośnie przyrost naturalny, będzie miał kto płacić podatki na wymiar sprawiedliwości i jego emerytury.

Wszystko oczywiście pod banderą „dobra dziecka” bo tym ponoć kieruje się sąd a nie lękiem przed podjęciem nietypowej decyzji. To nie lęk o własny święty spokój i stołek. Najlepiej więc spuścić ojca w kiblu, matki nie ruszać bo będzie smród. Trzeba będzie ograniczyć ojcu władzę rodzicielską, no bo przecież i tak nie ma z dzieckiem kontaktu. Dziecko w końcu zapomni, że był kiedyś ktoś taki jak tata Filip i będzie gites. DLA DOBRA DZIECKA OCZYWIŚCIE. Alek co prawda na dźwięk słowa Filip będzie się pewnie moczył co najmniej do 10 roku życia, ale co tam… w końcu mu przejdzie, od czego są terapie. Dorosły Alek może być skrzywionym, nieszczęśliwym człowiekiem ale przecież Wysoki Sąd będzie już w tym czasie na zasłużonej emeryturze. Wtedy prawdopodobnie jakiś inny sąd będzie orzekał o jego opiece nad własnym dzieckiem, o ile w ogóle będzie chciał je mieć, o ile będzie chciał i potrafił związać się z kobietą. Ale sąd będzie dalej niezawisły i objęty immunitetem, czyli… całkowicie bezkarny. Tak właśnie wygląda to z perspektywy „bogów w togach z amarantową wypustką” – to nie oni ponoszą skutki swych decyzji.

TO JEST WŁAŚNIE „DOBRO DZIECKA” PO POLSKU.

PS. Zastanawiam się po co w ogóle istnieją Sądy Rodzinne. Po co, jeżeli mama Alka może bezkarnie bojkotować ich decyzje od 2 lat, decydować o losie dziecka samodzielnie – sama mianowała się sędzią najwyższym rozstrzygającym we własnej sprawie i to równie niezawisłym jak prawdziwy sąd. Może zamiast utrzymywać z naszych podatków bezradne Sądy Rodzinne, lepiej byłoby wydawać każdej matce po narodzinach dziecka togę sędziowska i łańcuszek z orzełkiem w koronie? Łatwiejsze, tańsze i przede wszystkim szczere bo nie pozostawiające złudzeń kto tu rządzi!

stop przemocy

Add Comment Register



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

5 043 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>