Alek i Tata oczami Kasi

Cześć,

Jestem Kasia, pojawiłam się w życiu Filipa blisko 3 lata temu, wtedy gdy jeszcze był w nim też Alek. Mogłabym napisać wiele o naszym związku, o tym jaki jest Filip dla mnie, że jest dobry i kochany, ale nie o nas jest ta strona. Postanowiłam podzielić się tym, co widziałam, słyszałam, czego byłam bezpośrednim świadkiem w relacji Alka z tatą, bo nie chcę milczeć gdy wylewa się na Filipa a także jego rodzinę rzeki jadu, kłamstw i oszczerstw. O tym jak wyglądał związek Filipa z mamą Alka mam swoje własne zdanie, oparte na lekturze jej pamiętników z 3 ostatnich lat małżeństwa, listów, maili, smsów, wszystkich akt wszystkich spraw od deski do deski, najróżniejszych dowodów w tym zdjęć, nagrań i wyciągów bankowych, relacji Filipa, jego rodziny, znajomych, przyjaciół, a także znajomych których znałam zanim poznałam Filipa. Widziałam też na własne oczy zachowanie Filipa w obecności żony gdy byli razem, jego zachowanie gdy nie była obecna ale byli jeszcze parą, wiem jaki był na samym początku naszego związku i jaki jest teraz. Przekopałam się przez tony papierów, czasem mam nawet wrażenie że nikt nie przeczytał tego wszystkiego oprócz mnie – nie wyłączając Filipa. Poznałam wszystkie zarzuty jakie na nim ciążą lub ciążyły i weryfikowałam je krok po kroku, sprawdzałam wszystko bo chciałam mieć pewność, że wiem z kim się wiążę. Po całej tej detektywistycznej dłubaninie nie wierzę, by kiedykolwiek Filip uderzył swoją żonę lub znęcał się nad nią w jakikolwiek inny sposób. Mam też 100% pewność, że Filip nigdy nie skrzywdził Alka, wbrew temu o co jest oskarżany przez mamę Alka i jej nową rodzinę. Wiem – bo nie muszę się domyślać czy wierzyć, widziałam prawie wszystkie ich spotkania na własne oczy – że nie zamykał go w ciemnych pomieszczeniach, nie straszył, nie wyrywał Alka nikomu z rąk, nie mówił nic złego na temat mamy Alka i jej bliskich, nie mówił że mama go wyrzuci na śmietnik i przede wszystkim nigdy go nie uderzył ani nie stosował wobec niego żadnej innej formy przemocy. Wręcz przeciwnie – starał się dać swemu synowi z siebie jak najwięcej, utwierdzić go w przekonaniu że jest kochany przez wszystkich – i tatę, i mamę, babcie, dziadków, ciocie, wujków, przez wszystkich którzy go otaczają.

Kiedy przyjęłam Filipa z całym bogactwem inwentarza w postaci rozwodu w toku i małego dziecka, stanęłam przed poważną próbą – miałam poznać synka Filipa, który na szczęście okazał się być fantastyczną istotą. Alek dopiero zaczynał mówić, ale w tych mądrych oczach widać było że wiele rozumie i stara się poukładać sobie dorosłe sprawy, wyczuwał też najdrobniejsze emocje i przejmował je, co wydaje się być nieprawdopodobne w przypadku dwulatka, ale tak właśnie było. Nie sposób było Ajo nie polubić, i trudno było nie pokochać, chociaż starałam się nie przywiązywać mając świadomość że jego mama może zrealizować swoje groźby i zabrać Alka Filipowi i jego rodzinie w każdej chwili. Nie chciałam żeby zraniła mnie odbierając dziecko, które przecież nie było moje, choć starałam się nie dać mu tego odczuć. Nie dało się jednak być na „pół gwizdka”, szczególnie że Alek potrzebował bliskości i ciepła, potrzebował poczucia że jest kochany. Starałam się być dla niego wsparciem, ale nigdy nie chciałam zastąpić mu mamy – nie było to ani potrzebne, ani możliwe i wprowadziłoby tylko dodatkowy zamęt w jego odbiorze świata, czego nie chciałam. Kiedy zaczął do mnie mówić „mamo”, wytłumaczyliśmy mu że ja nie jestem jego mamą, jestem przecież jego Kasią – i tak powstało coś w rodzaju gry w przekomarzanie – on mówił „mama”, a ja „Kasia”, co kończyło się śmiechem i w końcu Alek przyzwyczaił się że jestem „jego Kasią” i tak się do mnie zwracał. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu – tego który był przeznaczony Filipowi w porozumieniu z mamą Alka a potem przez sąd. Jeździliśmy z Filipem razem odebrać Alka i odwieźć go 2 lub 3 popołudnia w tygodniu i co drugi weekend – to naprawdę dużo czasu i dużo okazji by przyjrzeć się relacji Filipa z synkiem. Obserwowałam ich wnikliwie i bardzo uważnie, nie ma przecież lepszej okazji żeby przekonać się czy mężczyzna sprawdzi się w roli ojca dla moich dzieci. Byłam obecna podczas niemal wszystkich ich spotkań, a podczas przekazywania dziecka starałam się nie wchodzić w oczy mamie Alka żeby niepotrzebnie jej nie drażnić. Często zdarzało się że Alek nie chciał wracać do mamy, płakał i mówił „mama nie”, chował się, uciekał albo mówił że chce spać – ale czytaliśmy o tym jak dziecko może reagować na rozstanie rodziców i zmiany miejsca pobytu, więc uznaliśmy że on po prostu czuje się niepewnie, nie chce tracić kontaktu z jednym kochanym rodzicem gdy miał jechać do drugiego. Takie jednak są realia życia dziecka rozwiedzionych rodziców i jedyne co można w tej sytuacji zrobić, to nie pogarszać tego stanu przez jątrzenie napięć. Ajo nie miał łatwo – jego rodzina rozpadła się kiedy był jeszcze niemowlakiem, dlatego staraliśmy się z Filipem dawać mu tak dużo miłości, spokoju, zainteresowania, czułości i radości, jak to było możliwe podczas tych reglamentowanych widzeń. Filip był dla Alka tatą, jakiego wiele dzieci mogłoby mu pozazdrościć, a ich więź była bardzo silna. Alek słyszał od taty że jest kochany, mądry, że tata jest z niego dumny. Filip dopingował syna do podejmowania wyzwań – którymi dla dwulatka było złapanie piłki albo wkręcenie śrubki, chwalił go gdy się udało, a gdy się nie udało zachęcał do kolejnych prób lub pomagał gdy było trzeba. Filip przygotowywał synowi posiłki, wstawał do niego w nocy gdy Ajo chciał się napić albo po prostu się obudził i nie mógł zasnąć, przebierał go, przewijał, kąpał zawsze gdy Alek zostawał na noc i czytał mu bajki aż do zaśnięcia, przytulał, bawił się z nim i rozmawiał. Czasem o lwach i tramwajach, a czasem o sprawach poważnych, jak na przykład to, że to nie jest Alka wina że rodzice nie mieszkają razem, że tak po prostu się stało, ale i tak wszyscy go kochają – a Alek potrzebował tych słów i sam wracał do tych rozmów. Za sukcesy i właściwie zachowanie nagradzany był dobrym słowem i czułością, ale zdarzało się i tak, że Alek coś zbroił, nie ma przecież dzieci idealnych – wtedy Filip tłumaczył że nie wolno tak się zachowywać i wyjaśniał dlaczego nie wolno. Były chwile (kiedy posmakowaliśmy zjawiska jakim jest bunt 2-latka), że zastanawiałam się skąd Filip bierze tyle cierpliwości, gdy ja czułam się bezsilna wobec tej rewolty która zmieniła słodkiego malucha w rebelianta. Gdybym miała coś Filipowi zarzucić, to chyba jedynie w moim odczuciu nadmierną troskę, bo nie spuszczał Alka z oka i drżał nad jego bezpieczeństwem jak kwoka, ale biorę na to poprawkę i domyślam się, że zrozumiem to gdy przyjdzie mi troszczyć się o własne dziecko, z którym łączyć mnie będą więzy krwi i które sama sprowadzę na świat.

Latem pojechaliśmy z Alkiem na wakacje, były spacery po polach i lasach, kąpiele w jeziorze, morzu i alkowym basenie, zabawa w piachu z taczką i łopatą, na placu zabaw i u dziadków na działce, rysowanie, malowanie, wieczorne czytanie, wizyta w zoo i oceanarium, oglądanie żaglowców, zbieranie owoców i pyszne babcine smakołyki. To był bardzo radosny czas, chociaż dla nas – dorosłych nieco wyczerpujący, co zrozumie każdy kto ma pod opieką małe dziecko. Alek zaczął składać pełne zdania, tworzył przy zabawie opowieści, budując kolejkę mówił że pojedziemy na wycieczkę – tata, mama, babcia, dziadzia, „Tasia”, Paweł, koty i piesek. Zabierał nas wszystkich na wyobrażone wyprawy a my cieszyliśmy się że czuje się z nami na tyle swobodnie, że opowiada nie tylko o nas, ale też o mamie i jej bliskich, jakichś nieznanych nam ciociach i wujkach, ich pieskach, o krowach i innych stworzeniach.

Były to niestety pierwsze i ostatnie wakacje które Alek mógł spędzić z tatą.  Z czasem sprawy między mamą Alka a Filipem stawały się coraz bardziej napięte, a oskarżenia rzucane na Filipa narastały i dalej narastają jak kula śniegowa, wciąż pojawiają się nowe i coraz bardziej wymyślne. Przyszedł grudzień, plany na Święta, niepojęte postanowienie Sądu i ciężka do uniesienia obawa, że być może już więcej Alka nie zobaczymy. Tak też się stało, 6 grudnia Alek był u nas po raz ostatni. To były bardzo smutne Święta.

Męczy mnie myśl, że moja obecność przy Filipie i Alku przyczyniła się w dużej mierze do zaognienia atmosfery – mimo że miało to miejsce już po odejściu mamy Alka i orzeczeniu separacji, a ona sama była już od kilku miesięcy w nowym związku. Może gdyby Filip był cały czas sam, sprawy potoczyłyby się inaczej… Nie wiem i pewnie nigdy się już nie dowiem. W pewnym sensie potrafię zrozumieć uczucia mamy Alka – też jestem człowiekiem, rozumiem że świadomość że jakaś kobieta zajęła miejsce u boku mężczyzny który kiedyś był jej, i że ta nieznana kobieta teraz opiekuje się jej dzieckiem, może być trudna. Rozumiem też, że czasem związki się rozpadają, wypalają, kończą i towarzyszą temu konflikty i wielkie emocje. Ale nie jestem w stanie zrozumieć tego, że te emocje biorą górę, że matka dając im nad sobą zapanować tak bardzo krzywdzi własne dziecko, odbierając mu ojca i całą rodzinę. Zabierając nie tylko fizyczną obecność kochanego rodzica, ale też świadomość jego istnienia, miłości, własnych korzeni, zabierając nawet wspomnienia. Nie pojmuję jak można dopuścić do sytuacji, że dziecko słyszy od mamy i jej partnera że tata chciał je zabić, bił mamę gdy była w ciąży, znęcał się nad nimi, był potworem. Jak można manipulować dzieckiem, nagrywać je gdy gorączkuje, tresować do lęku przed ojcem i to w obecności kuratora, używać go do własnych celów, nie zważając że łamie mu się serce i przyszłość.Jak można nie widzieć tego, że ten mały, ale bardzo mądry człowiek, świetnie wyczuwa negatywne emocje mamy i jej bliskich wobec taty i przejmuje je, jakimś dziecięcym szóstym zmysłem wyczuwa czego mama się po nim spodziewa i zachowuje się stosownie do jej oczekiwań łaknąc jej akceptacji – bo przecież teraz tylko ona mu została. Jak można wywoływać w dziecku tak potężny konflikt lojalności pomiędzy dwoma najważniejszymi osobami na świecie – rodzicami – i rozdzierać na pół jego i tak już pogmatwany rozstaniem rodziców świat. Wiele razy w snach rozmawiałam z mamą Alka, przekonywałam że nie może tak być, że Alek potrzebuje ich obojga i błagałam by zaprzestała tej walki na wyniszczenie bo my jesteśmy dorośli i jakoś to przetrwamy, ale to Alek dostaje najcięższe ciosy, a wszyscy przecież chcielibyśmy normalnie żyć – ona z pewnością też. W snach często mama Alka zgadzała się na spotkanie Ajo z tatą, i czułam wtedy wielką ulgę, a potem nadchodził ranek i przebudzenie. Wiele razy chciałam wykrzyczeć całemu światu że to niesprawiedliwe, że dziecko cierpi i nie można się z tym pogodzić, nie można przyjąć że życie takie już jest i nic się na to nie poradzi – trzeba to zmienić.

Mój wielki sprzeciw budzi też cały system skonstruowany by chronić dzieci, a wszystkie te okrutne rzeczy dzieją się na oczach sądu który jest bierny. Piszą o tym kuratorzy i biegli, psycholog i pedagog, mówi przedszkolanka i sąsiedzi – i nic. Ściska mi się gardło gdy przywołam wspomnienie roześmianego, szczęśliwego, gadatliwego Ajo, a potem czytam akta z których wyłania się obraz zdewastowanego, zalęknionego, agresywnego i wyalienowanego chłopca, z którego wyrośnie nieszczęśliwy mężczyzna. Ale według sądu dobro dziecka nie jest zagrożone – a przeniesienie go do taty byłoby dla niego traumą no bo przecież od ponad 2 lat on taty nie widuje. Bardzo jestem ciekawa czy takie samo byłoby podejście Pani Sędzi, gdyby urodził jej się syn, a potem wnuk, którego straciłaby po tym jak zdążyłaby go z całej siły pokochać, ponieważ jakaś kobieta chcąc zranić jej syna najdotkliwiej jak się da, za niemym (albo i głośnym) przyzwoleniem innego sądu odebrałaby mu dziecko, które następnie skrzywdziłaby na całe życie przez odebranie mu rodziny. Naprawdę nie życzę nikomu tego, co przeżywa Filip i jego rodzina, nawet pani sędzi która przyczyniła się do zrobienia z Alka półsieroty, i która nadal nie robi nic, żeby zatrzymać ten postępujący i przybierający na sile proces krzywdzenia bezbronnego dziecka. Ból rodzica oderwanego od własnego dziecka jest porównywalny chyba jedynie z jego śmiercią, a może i gorszy, bo Alek żyje i cierpi, a ojciec jest bezradny choć staje na czubkach rzęs by mu pomóc. Ból dziecka któremu odebrano tatę jest równie dotkliwy i do tego niszczący, zwłaszcza gdy odbiera się dziecku także wszelkie pozytywne skojarzenia z tatą. Nie ma żadnych możliwości prawnych, by móc przerwać to piekło, bo wszystkie próby są torpedowane przez sądy i gaszone w zarodku, albo wleką się latami i tracą sens. Przez historię Alka i Filipa straciłam całą wiarę w wymiar sprawiedliwości, prawo, straciłam też wiarę w kobiety. Pewnie, że w każdym środowisku zdarzają się osoby niedostosowane, zaburzone czy nieświadomie krzywdzące innych, ale to jest właśnie rola sądów, by takie przypadki rozpoznawać i przeciwdziałać bezprawiu, zwłaszcza gdy ofiarą jest dziecko które samo nie może się bronić. Tymczasem sądy rodzinne niszczą swymi decyzjami lub ich brakiem całe pokolenia dzieci, potem te dzieci dorastają i powtarzają tragiczne losy swych rodziców we własnym życiu, a trauma ich dzieciństwa powtarza się w życiu ich dzieci.

Najgorsza jest bezsilność – jedyne co pozostaje, to opowiedzieć o tym wszystkim całemu światu, wykrzyczeć, wyrzucić z siebie to co niezrozumiałe i czemu się sprzeciwiam. Ilość rozwodów w Polsce wciąż rośnie, coraz więcej słychać historii bliźniaczo podobnych do historii Filipa i Alka. Dzieci oddzielane od ojców i ich rodzin, ojcowie oskarżani o gwałty, sadyzm, znęcanie nad rodziną, molestowanie dzieci – to już jest standardowy scenariusz rozwodu. Żyjemy w czasach, w których zdeterminowane kobiety niszczą mężczyzn, nie widząc przy tym że niszczą też własne dzieci i swoje własne życie, kładąc je na ołtarzu nienawiści. Mam nadzieję że każdy głos, każde świadectwo coś zmienia a kropla wydrąży skałę, i za rok, dwa, dwadzieścia, rzeczywistość będzie bardziej łaskawa dla dzieci rozstających się rodziców, dla dzieci które doświadczają różnych form przemocy – także tych które nie zostawiają siniaków na ciele. Ich rany są dużo głębsze niż urazy fizyczne – są to rany duszy, która raz okaleczona może się już nigdy nie zagoić. Ja miałam szczęście, trafić na cudownych rodziców, którzy są wciąż razem, kochają się i obdarzyli mnie wielkim zapasem miłości. Być może dlatego tak wstrząsająca i nieakceptowalna jest dla mnie sytuacja Alka – chłopca który jest bardzo bliski mojemu sercu, chłopca którego krzywdy nie mogę po prostu przemilczeć.

3 myśli nt. „Alek i Tata oczami Kasi

  1. Napisałam ten tekst z własnej inicjatywy i potrzeby, bez ingerencji Filipa. W przeciwieństwie do sal sądowych, tutaj miałam możliwość wypowiedzieć się tak szeroko i na takie tematy, jakie ja uważam za ważne. Nie będę milczeć gdy wspaniałego ojca miesza się z błotem tylko dlatego, że jest mężczyzną, więc system na to pozwala. Napisałam to również dlatego, że sama często zastanawiałam się jak radzą sobie z takimi sytuacjami inne kobiety – towarzyszki ojców którzy zabiegają o kontakty z własnymi dziećmi (niestety bardzo często bezskutecznie). Mam nadzieję że także dla Was – opiekunek drugiego planu, a w rzeczywistości często drugich mam – te słowa będą pomocą i pokrzepieniem.

    • Kasiu! Fajnie, że napisałaś to ze swojej strony. Właściwie śledzę Wasze dzieje i tak mi zaświtało, żeby poprosić Cię o Twoje zdanie na całą sprawę. Nie zdążyłam poprosić, ale czytasz mi w myślach ;) Sama mam synka i za nic w świecie nie chciałabym się z nim rozstać. Trzymam za Ciebie, Filipa i Ajo kciuki i wierzę, że uda się coś jeszcze zrobić!

  2. Pani Kasiu dziekuje za te słowa… Minęło juz sporo czasu od Pani wpisu i mam nadzieje, ze Państwa zycie jest dzis spokojniejsze. Mam tez nadzieje, ze i dla nas kiedys przyjdzie taki czas. Ja rownież stoję u boku wspaniałego człowieka i troskliwego ojca i to wszystko co Pani napisała jest mi bardzo bliskie.
    Jeszcze raz dziekuje i życzę wszystkiego dobrego dla Państwa

Add Comment Register



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

5 043 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>